Praca dzieci – wynik ubóstwa i nierówności

reportagefotografie India 2016 voor Terre des Hommes

 

12 czerwca to Dzień Sprzeciwu Wobec Pracy Dzieci. Szacuje się, że na świecie pracuje prawie 170 milionów dzieci, z czego ponad połowa w warunkach, które zagrażają ich zdrowiu i prawidłowemu rozwojowi. Instytut Globalnej Odpowiedzialności zwraca uwagę na to zjawisko, opisując pracę dzieci przy wydobyciu miki w Indiach i uruchamiając specjalną interaktywną stronę internetową o surowcach.

Ciężka praca dzieci uważana jest za wyzysk i stanowi naruszenie praw człowieka. Zabrania jej wiele dokumentów międzynarodowych i krajowych. Zjawisko to uniemożliwia dzieciom edukację, szkodzi im pod względem fizycznym, psychicznym i społecznym i odbiera im dzieciństwo.

Czasem słyszy się, że to nieuniknione, że w krajach globalnego Południa pracując, dzieci ratują rodziny przed ubóstwem. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie – praca naraża je na utratę zdrowia i pozbawia edukacji, a zatem utrwala ubóstwo i analfabetyzm. Według raportu UNICEF każdy dodatkowy rok spędzony przez dziecko w szkole przekłada się na wyższe o 10% zarobki w dorosłym życiu. Nie powinniśmy kwitować tego zjawiska stwierdzeniem, że tak już jest. Czy gdyby chodziło o nasze dzieci też byśmy tak reagowali?” - mówi Ewa Jakubowska-Lorenz z IGO.

Jednym z rejonów, gdzie pracuje najwięcej dzieci jest Azja południowo-wschodnia. W Indiach dzieci zajmują się m.in. wydobyciem miki. To lśniący minerał używany w przemyśle motoryzacyjnym i kosmetycznym, dodawany do lakierów samochodowych, a także szminek, cieni do powiek i pudrów w celu nadania im połysku.

Ok. 60% światowej produkcji miki pochodzi z Indii. W północnej części kraju przy jej wydobyciu pracuje ok. 20 tys. dzieci, wśród nich nawet pięciolatki. To ciężka praca, która szkodzi ich zdrowiu, a nierzadko kończy się śmiercią. Większość nie chodzi do szkoły w ogóle, część zaś pracuje po lekcjach. Chłopcy najczęściej kopią pod ziemią w wąskich korytarzach, dziewczynki zwykle na powierzchni rozłupują skały i ręcznie oddzielają surowiec. Dzieci ładują też i noszą ciężkie worki. Praca deformuje ich kręgosłupy, a wdychanie pyłu powoduje nowotwory i inne choroby płuc. Otrzymują znikome wynagrodzenie – około dolara dziennie, a nawet mniej. W wielu przypadkach jest to praca praktycznie niewolnicza. Często dochodzi do wypadków. Wg lokalnej organizacji Save the Childhood Movement miesięcznie rejestruje się ok. 10 wypadków śmiertelnych, ale większość nie jest zgłaszana. Ocenia się, że w kopalniach miki w Indiach ginie co najmniej setka dzieci miesięcznie.

„Jako małe dziecko pracowałem po 9 godzin dziennie w kopalni miki ponad 100 metrów pod ziemią. Narażałem się na śmierć. Wielokrotnie spadały na mnie kamienie. Zarabiałem 20 rupii dziennie (ok. 0,25 dolara). Widziałem, jak w kopalni zginął mój najlepszy przyjaciel. To było najstraszniejsze zdarzenie w moim życiu” - mówił Mohammad Manan Ansari, obecnie 18-latek, który dzięki pomocy Save the Childhood Movement przestał pracować i zaczął chodzić do szkoły.

Organizacje podkreślają współodpowiedzialność korporacji i konsumentów za pracę dzieci. Ich zdaniem firmy za mało kontrolują swoje łańcuchy dostaw. Dążąc do zminimalizowania kosztów produkcji przymykają oko na to, że korzystają z surowców, które wydobywane są z naruszeniem praw człowieka. Przypadek Holandii pokazuje, że zaangażowanie konsumentów może wpływać na poprawę sytuacji. Pod wpływem raportu i kampanii “Beauty and a Beast” (“Piękno i Bestia”) doszło tam do publicznej debaty na temat pracy dzieci. Holenderski rząd utworzył specjalną grupę roboczą z udziałem organizacji pozarządowych i biznesu, która ma działać na rzecz wyeliminowania tego zjawiska z holenderskich produktów. Minister Handlu i Rozwoju stwierdził publicznie, że holenderskie firmy (m.in. znane w Polsce Philips czy Unilever) powinny przeprowadzić dokładną kontrolę swoich dostawców i wykluczyć tych, którzy korzystają z miki wydobytej przez dzieci. W efekcie kilka dużych firm, które kupują mikę z Indii zapowiedziało, że zbada i “oczyści” swoje łańcuchy dostaw.

Praca dzieci jest jednym z przejawów wyzysku globalnego Południa przez kraje globalnej Północy. Jej przyczyną jest ubóstwo, a ubóstwo wynika z nierówności, które zamiast maleć obecnie dramatycznie szybko się pogłębiają. Globalny system ekonomiczny jest tak skonstruowany, że wzmaga nierówności. Dlatego organizacje takie, jak IGO działają na rzecz zmiany tego systemu m.in. poprzez walkę z unikaniem opodatkowania przez korporacje, zwalczanie niesprawiedliwych umów handlowych czy domaganie się wprowadzenia legislacji, która wymusi odpowiedzialność korporacji za ich działania” – mówi Ewa Jakubowska-Lorenz.

 

Strona www.surowce.igo.org.pl prezentuje negatywne skutki wydobycia surowców oraz związek wydobycia z globalnym systemem ekonomicznym.

Przeczytaj artykuły o podobnej tematyce:

, , ,