Komu ma służyć globalizacja 4.0

Globalizacja 4.0 to nowe, nośne hasło. I temat przewodni tegorocznego światowego forum ekonomicznego w Davos.

Gdy prezesi najbogatszych korporacji, przywódcy polityczni, wybrani intelektualiści i dziennikarze obradują nad strategiami wdrożenia i ewentualnymi skutkami Globalizacji 4.0, Winnie Byanyima, dyrektorka wykonawcza międzynarodowej organizacji Oxfam stawia pytanie: Dla kogo jest Globalizacja 4.0? I dodaje: Przez ostatnie 40 lat polityka handlowa odbywała się według neoliberalnego modelu. „Wyścig do dna” spowodował pogłębienie się nierówności i narastające niezadowolenie społeczne i polityczne. Elity, które zbierają się w Davos, muszą zacząć prace nad wymyśleniem zupełnie nowego podejścia do zarządzania globalną gospodarką.

Poniżej zamieszczamy tłumaczenie jej polemiki, którą szefowa Oxfam opublikowała na łamach @projectsyndicate oraz na stronach światowego forum ekonomicznego w Davos.

Winnie Byanyima

 

Globalizacja 4.0 – dla kogo?

Wyobraźmy sobie świat, w którym prawa człowieka kobiet i dziewcząt są szanowane, świat zaczyna się faktycznie przejmować zmianami klimatycznymi, a bieda została wyeliminowana. Nigdy wcześniej nie mieliśmy takich środków, aby móc urzeczywistnić taką wizję. Na przykład w Afryce – jestem podekscytowana tym, jak szybko rośnie wykorzystanie energii słonecznej. W Kenii bankowość mobilna znacznie poprawiła integrację finansową i zmniejszyła wykluczenie, szczególnie kobiet ubogich.

Technologie związane z czwartą rewolucją przemysłową (4IR) mają potencjał, by poprawić produktywność, dochody i czas wolny dla pracowników, a także dekarbonizują nasze gospodarki i uwalniają kobiety od nieodpłatnej pracy domowej. Ale aby zrealizować ten potencjał, musimy przyjąć całkowicie nowe podejście do globalizacji.

Globalizacja 4.0, która jest tematem przewodnim Światowego Forum Gospodarczego podczas dorocznego spotkania w Davos, obejmuje wiele konkurencyjnych narracji kształtujących nasz świat. W narracji dominującej przez ostatnich 40 lat PKB był królem. Kraje dążyły do deregulacji, luzowały kontrolę nad kapitałem, obniżały podatki przedsiębiorstwom i liberalizowały swoje rynki pracy.
Erupcja gniewu, która w ostatnich latach wywołała polityczny zamęt w wielu krajach, ma swoje źródło w niepowodzeniu tego neoliberalnego modelu. Ale żadne ekonomiczne prawo nie nakazuje, by nowa globalizacja była wyścigiem do dna. Wręcz przeciwnie, aby ludzkość miała jakąkolwiek nadzieję, Globalizacja 4.0 musi zerwać z neoliberalizmem na dobre.

Obawiam się, że elity gospodarcze i rządowe zgromadzone w Davos nie zrozumiały tego w pełni. Dopóki tak się nie stanie, globalizacja będzie nadal podsycać nierówności i siać niezadowolenie na świecie.

Rosnące nierówności zagrażają postępowi, jakiego dokonaliśmy w ciągu ostatniego półwiecza. Popatrzmy na zeszły rok: najbogatszy jeden (!) procent ludzkości zagarnął 82% zysków. W tym samym czasie Bank Światowy zaalarmował, że “spadek odsetka ludzi żyjących w ubóstwie zwolnił, co budzi obawy o osiągnięcie celu, jakim jest położenie kresu ubóstwu do 2030 r.”. Wzrosło skrajne ubóstwo w Afryce Subsaharyjskiej. Niemal połowę ludzkości od stoczenia się w nędzę dzeili zaledwie jeden rachunek za wizytę u lekarza lub jedne nieudane zbiory plonów.

Taka rzeczywistość będzie trwać tak długo, jak długo to miliarderzy z Doliny Krzemowej, Afryki i innych krajów będą nadawać ton narracji o globalizacji. Aby zmienić status quo musimy otworzyć się na nowe narracje i nowe historie.

Na przykład takie jak historia pana Budi, pracownika przetwórstwa krewetek w Azji Południowo-Wschodniej, który musi obrać 950 krewetek na godzinę, aby otrzymać minimalne wynagrodzenie. Gdyby pan Budi chciał zarobić tyle, ile dyrektor supermarketu zarabia w rok, musiałby pracować pięć tysięcy lat.

Albo narracja rolniczek z mojej wioski Ruti w Ugandzie, które zastanawiają się, czy kiedykolwiek odczują efekty wzrostu gospodarczego? Na przykład w postaci bezpłatnej, dobrej jakości edukacji dla swoich dzieci? Bogate kraje wiele swojej zamożności zawdzięczają powszechnej edukacji. Jednak w krajach rozwijających się na całym świecie opłaty pobierane przez szkoły spychają rodziny coraz głębiej w ubóstwo.

Jedną z osób, których historię trzeba koniecznie usłyszeć, jest Berta Cáceres, przywódczyni rdzennej ludności i bojowniczka o prawa człowieka w Hondurasie. Została zamordowana w marcu 2016 r. we własnym domu za to, że sprzeciwiała się niszczycielskiemu projektowi elektrowni wodnej. W listopadzie sąd orzekł, że morderstwo Berty Cáceres zostało przeprowadzone za wiedzą i zgodą kierownictwa Desa, korporacji stojącej za tamą.

Kiedy globalizacja nie ma reguł ani sędziów, wygrywa zawsze tyran i łobuz. Nawet badania Międzynarodowego Funduszu Walutowego pokazują, że globalizacja finansowa doprowadziła do “znacznego wzrostu nierówności”, podobnie jak wzrost handlu w niektórych krajach rozwijających się. Tak samo sprawy mają się w przypadku zmian klimatycznych. Są one efektem gospodarki opartej na rażących nierównościach, w której bogaci bez litości eksploatują środowisko dla prywatnych korzyści.

Globalizacja 4.0 musi zaoferować nową narrację, która zastąpi niegodziwy, seksistowski, oparty na ekstraktywizmie neoliberalizm ostatnich kilku dekad. Będziemy potrzebować znacznie głębszej współpracy między rządami, aby zmienić przepisy dotyczące finansów, handlu, płac i podatków. Tylko wtedy możemy zapewnić, że 4IR przyniesie korzyści zwykłym ludziom.

W tym celu powinniśmy przyjąć pionierskie nowe technologie, ale jednocześnie powinniśmy również zadać trudne pytania dotyczące praw własności do nich oraz zapytać o to, czyim interesom one służą, zwłaszcza w obliczu nowych monopoli. Będziemy potrzebować naprawdę mądrego zestawu zachęt, praw własności publicznej oraz regulacji, aby zarządzać zmianami, które nas czekają.

Będziemy również potrzebowali nowego podejścia do podatków i wydatków publicznych. Jak dotąd, najbogatsze gospodarstwa domowe i korporacje unikały płacenia swojego udziału w sposób sprawiedliwy, a jednocześnie utrudniały sensowne reformy. Szczególnie rozczarowujące było spotkanie z liderami biznesu na ostatnim spotkaniu w Davos, świętującym bilionowe cięcia podatków – wprowadzone przez prezydenta Donalda Trumpa. Jeśli elity o dobrych intencjach poważnie myślą o tym, by nowa globalizacja miała charakter włączający a nie ekskluzywny, będą musiały poprzeć swoje słowa czynami.

Multilateralizm, wielostronność – pozostają jedynym sposobem zarządzania tymi wyzwaniami politycznymi. Jednak współpraca międzynarodowa musi przebiegać w zupełnie nowych ramach: bardziej demokratycznych, feministycznych i stawiających ludzi na pierwszym planie.

Dyskutując o przyszłej trajektorii globalizacji, perspektywa rolniczki z Nakuru w Kenii powinna być brana pod uwagę w takim samym stopniu jak perspektywa dyrektora korporacji na Manhattanie. Potrzebujemy do tego wielostronnych instytucji, zdolnych powściągnąć nadużycia korporacji i zabezpieczyć społeczeństwo obywatelskie przed rosnącym autorytaryzmem.

Potrzebne będzie także odważne i uważne przywództwo rządów państw w celu zarządzania globalizacją 4.0. Zamiast po prostu manipulować gniewem obywateli, politycy muszą zrozumieć przyczyny ich niezadowolenia i zająć się nimi u źródeł.

Na szczęście tacy liderzy istnieją nie tylko w mitach. Prezydent Korei Południowej, Moon Jae-in walczy z nierównościami poprzez połączenie podatków od bogatych i korporacji, wyższej płacy minimalnej i podwyższanie wydatków socjalnych. Premier Nowej Zelandii, Jacinda Ardern, ma także ambitny plan zredukowania nierówności. Dzięki niej głównym miernikiem sukcesu jej rządu stał się dobrostan obywateli. Z kolei premier Kanady Justin Trudeau otwarcie poparł feministyczną politykę rozwoju globalnego.

Przywódcy ci są żywym dowodem na to, że globalizacja może być zarządzana w sposób korzystny dla wszystkich. Zawstydzają tych, którzy nie dostrzegają nic poza do toksycznym neoliberalizmem. Dają nadzieję, że globalna gospodarka o bardziej ludzkim obliczu jest w naszym zasięgu.


 

Tekst w wersji oryginalnej można przeczytać na łamach @projectsyndicate:
https://www.project-syndicate.org/commentary/globalization-4-0-vs-neoliberalism-by-winnie-byanyima-2018-12

Winnie Byanyima (1959) pochodzi z Ugandy. Posiada tytuł magistra inżyniera Inżynierii Mechanicznej w Ochronie Energii i Środowiska (University of Cranfield) oraz licencjata w inżynierii lotniczej (University of Manchester). Przez 11 lat pracowała w ugandyjskim parlamencie. Prowadziła pierwszy parlamentarny klub kobiet w Ugandzie, promując przełomowe przepisy dotyczące równości płci w konstytucji powojennej z 1995 roku. Winnie Byanyima jest sygnatariuszką porozumienia pokojowego z 1985 r. Pośredniczyła i wspierała udziału kobiet w procesach pokojowych w Rwandzie, RPA, Burundi, Sudanie i innych krajach wyłonionych z konfliktu. Była dyrektorką ds. Płci i rozwoju w Programie Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju. Od 2013 roku jest dyrektorką wykonawczą międzynarodowej organizacji OXFAM International.


21 stycznia 2019 r. organizacja Oxfam opublikowała nowy raport o globalnych nierównościach w 2018 r. (po angielsku)

Polecamy: Informacje i aktualności IGO o nierównościach na świecie można śledzić na profilu IGO na Twitterze.

Przeczytaj artykuły o podobnej tematyce:

, ,