Ugandyjskie rolniczki a suwerenność żywnościowa – polecamy!

Jak mówić o Afryce bez uproszczeń i stereotypów, a jednocześnie zrozumiale i ciekawie? Przykładem niech będzie artykuł Rafała Wosia o Ugandzie opublikowany w Tygodniku „Polityka” 7 lutego. Polecamy!

Jenipher Nassali i Rafał Woś

Jenipher Nassali z ugandyjskiego związku przemysłu kwiaciarskiego i Rafał Woś

 - Większość mieszkańców bogatej Północy, słysząc słowa „Afryka” oraz „żywność”, dopisuje trzecie słowo: „głód”. Przed oczami stają natychmiast poruszające obrazy umierających dzieci i wynędzniałych dorosłych. Ale to rzecz jasna granie najbardziej oczywistym wyświechtanym stereotypem – pisze Rafał Woś, autor artykułu, znany z przybliżania polskiemu czytelnikowi nowatorskich tendencji w myśleniu o gospodarce.

O czym więc warto pisać, aby nie powtarzać stereotypów? Autor artykułu pokazuje to w praktyce, skupiając się na sprawach mniej znanych w Europie: walce ugandyjskich rolniczek o prawo do swojej ziemi i źródeł utrzymania. Porusza przy tym szereg zagadnień mało znanych czytelnikom w Polsce. Wzruszając się obrazami głodu, zapominamy często, jakie źródła ma ten problem. Autor artykułu, rozmawiając z kolejnymi działaczkami ugandyjskim krok po kroku odkrywa kolejne elementy układanki. Okazuje się, że utowarowienie żywności, otwarcie na „wolny” handel, spekulacje ziemią – przeznaczanie jej pod inwestycje firm zagranicznych – skutkują zawłaszczaniem ziemi. W ten sposób drobni rolnicy, a szczególnie drobne rolniczki, tracą źródła utrzymania i grozi im widmo głodu.

Ukazując protest ugandyjskich rolniczek przeciw budowie wielkiej plantacji trzciny i cukrowni, autor podkreśla aktywność tych kobiet. Obalając kolejny stereotyp, przypomina, że w Ugandzie tydzień roboczy obejmuje 48 godzin (pracuje się również w soboty) i oddaje głos działaczce związku zawodowego pracowników sektora kwiaciarskiego: - W Ugandzie hodowane są i kwiaty i sadzonki. Te drugie wymagają więcej pracy w trudniejszych warunkach, bo być trzeba cały czas pochylonym. Niestety, przynoszą też więcej zysków, i w sezonie producenci narzucają szalone tempo. Praco od 7 rano do 7 wieczór. Najchętniej siedem dni w tygodniu.

Czytelników zachęcamy do znalezienia odpowiedzi na pytanie o współzależności globalne: czy kwiaty produkowane w Ugandzie sprzedawane są w polskich kwiaciarniach?

Artykuł znajduje się w papierowym wydaniu Tygodnika „Polityka” (nr 6 z 7.02.2018) oraz w wersji cyfrowej.

Polecamy również wpisy z podróży do Ugandy na blogu Rafała Wosia:

 

 

Przeczytaj artykuły o podobnej tematyce:

, , , , ,